strategyaligned Na listę oczekujących

Kennisbank

Kto jest potrzebny, aby praca wykonywana przez AI się powiodła

Zespół zarządzający, który decyduje, że AI przejmie część pracy, rzadko mówi o tym samym warunku. Jeden członek zarządu ma na myśli, że technika jest gotowa. Drugi ma na myśli, że ludzie, którzy mają sprawować nadzór, są rzeczywiście uprawnieni do odrzucenia czegoś. Ta różnica staje się zwykle widoczna dopiero wtedy, gdy projekt utknie, a wtedy cofnięcie się jest kosztowne.

Przesunięcie, które już się dokonuje

W niektórych częściach firmy coś już się zmienia. Zadanie, które w zeszłym roku było w całości pracą ludzką, w tym roku jest częściowo wykonywane przez AI, przy czym człowiek zatwierdza lub odrzuca wynik i podaje uzasadnienie. Gdzie indziej w tej samej organizacji ten sam rodzaj zadania pozostaje w całości pracą ludzką, nie dlatego, że nie byłoby to możliwe, lecz dlatego, że nikt nie ustalił, kto ma prawo do odrzucenia. Ta różnica nie tkwi w technice. Tkwi w tym, kto został wyznaczony, kto może eskalować i kto może zatrzymać wynik.

Firmy, w których to już działa, zwykle nie uregulowały tego przypadkiem. Gdzieś ustaliły, która rola może podjąć jaką decyzję, gdy AI dostarcza wynik. Firmy, w których to jeszcze nie działa, często sformułowały ambicję, ale nie wyznaczyły nikogo odpowiedzialnego za moment, w którym coś pójdzie źle.

Cztery warstwy, jedno słownictwo

Test ambicji nie zaczyna się od techniki, lecz od języka. Zarząd mówi „chcemy, aby AI przejęła pierwszą linię kontaktu z klientem” i ma przez to na myśli cztery różne rzeczy naraz: wizję długoterminową, stan pośredni uznawany za akceptowalny, konkretny cel na najbliższy rok oraz stan, w jakim ten cel ma zostać osiągnięty. Dopóki te cztery warstwy nie zostaną nazwane osobno, zarząd mówi obok siebie, nie zdając sobie z tego sprawy. Różnica między ambicją a celem jest często niedoceniana, a jaka jest różnica między celem a ambicją pokazuje, dlaczego to zamieszanie nie jest wyłącznie semantyczne.

Gotowość to nie liczba

Test mierzy gotowość w ośmiu wymiarach, od infrastruktury technicznej po prawa decyzyjne, oraz wzdłuż pięciu następujących po sobie bram zaufania (confidence gates). Nie daje to wyniku, który umieszcza się na dashboardzie i zapomina o nim. Wynik testu mówi coś o tym, gdzie organizacja znajduje się teraz, a nie o tym, gdzie będzie za rok, a już na pewno nie o tym, czy ambicja jest osiągalna w oderwaniu od ludzi, którzy mają ją zrealizować. Jeśli jeden z ośmiu wymiarów nie jest wystarczająco rozpoznany — na przykład dlatego, że nikt nie wie, jak dojrzała jest infrastruktura danych — to wynik w tym punkcie jest założeniem, a nie pomiarem. Jest to w teście osobno oznaczone i dlatego dlaczego gotowość to nie liczba, lecz seria pytań ma osobną stronę: pojedyncza liczba sugeruje precyzję, której leżące u jej podstaw dane często nie mają.

Metoda nie może ponadto powiedzieć, co powinno się stać z ludźmi, których praca się zmienia. To decyzja pracodawcy, z własnymi wymogami prawnymi, którym pracodawca podlega. Test dostarcza faktów o tym, jaka praca prawdopodobnie da się przenieść i pod jakimi warunkami; to, co organizacja z tym robi w odniesieniu do personelu, wykracza poza to, co ocenia ta metoda.

Gdzie najczęściej coś idzie nie tak

Ambicja, która na papierze jest osiągalna, utyka z trzech powodów, i żaden z nich nie ma związku z samą technologią AI.

Po pierwsze, inicjatywa pozostaje w dziale, który zarządza techniką, podczas gdy prawa decyzyjne potrzebne do faktycznego przeniesienia pracy leżą w innym dziale. Jak rozpoznać i przezwyciężyć tę lukę, opisano w jak zapobiec temu, by projekt AI utknął w dziale IT.

Po drugie, ambicja jest technicznie i operacyjnie osiągalna, ale wymogi zgodności (compliance) nie zostały uwzględnione w planowaniu. Cel, który na poziomie operacyjnym już działa, może mimo to zostać zatrzymany, ponieważ organ nadzoru lub wewnętrzna funkcja audytu jeszcze nie zatwierdziła ram. Co z tym zrobić, zanim projekt utknie w tym miejscu, opisano w co zrobić, gdy ambicja jest możliwa, ale zgodność jeszcze nie.

Po trzecie, cele działów przeciwdziałają sobie nawzajem, a nikt nie łączy tego z ambicją. Jeden dział jest rozliczany z czasu realizacji, drugi z marginesu błędu, a zastosowanie AI, które służy jednemu, podważa drugi. Jak uwidocznić ten konflikt, zanim spowolni on wdrożenie, opisano w co zrobić, gdy cele działów wzajemnie się blokują.

Nie wszystko musi się wydarzyć teraz

Część wyniku testu wskazuje czasem, że ambicja lepiej poczeka rok, nie dlatego, że brakuje techniki, lecz dlatego, że jeden z ośmiu wymiarów — często prawo decyzyjne lub jakość danych — musi najpierw dorosnąć. Nie jest to odrzucenie ambicji, lecz harmonogram dopasowany do tego, co organizacja może obecnie uzasadnić. Jakie sygnały na to wskazują, opisano w którą ambicję lepiej odłożyć o rok.

Czego test nie robi

Wynik testu ambicji to obraz gotowości w danym momencie, zbudowany z odpowiedzi tak dobrych, jak wiedza osób, które ich udzielają. Jeśli ta wiedza brakuje w jednym z ośmiu wymiarów, brakuje jej również w wyniku. Test nie mówi, co się wydarzy; mówi, gdzie znajdują się założenia, które trzeba najpierw sprawdzić, zanim cel będzie mógł zasadnie nazywać się celem.

Na pytanie, jaka praca w tej konkretnej firmie faktycznie daje się przenieść na AI, z nadzorem ludzkim lub bez niego, odpowiada się zadanie po zadaniu za pomocą skanu pracy FTE TO AI.

Od czego zacząć

Bezpłatny test gotowości składa się z ośmiu krótkich pytań, po jednym na wymiar, i daje obraz tego, gdzie organizacja jest najdalej, a gdzie najmniej zaawansowana. Pełny test ambicji, z czterema warstwami, pięcioma bramami zaufania oraz przełożeniem z powrotem na role i prawa decyzyjne, jest w przygotowaniu.

Mariade assistent van de ambitietoets

Vertel wat u wilt bereiken, dan kijken we samen wat daarvoor moet staan.

Answers come from this site’s knowledge base. Not tailored advice, and not a scan of your company.